13 listopada w Galerii Domu Kultury Idalin została otwarta wystawa Grzegorza Strojnego członka nadzwyczajnego Fotoklubu RP. Przedstawiamy relację z wernisażu.
O wystawie...
"Wszystko już było" - to stwierdzenie arabskiego mędrca z VIII wieku zdaje się najlepiej obrazować sytuację, w jakiej znajduje się obecnie fotograf aktu. Przytłacza go świadomość stu kilkudziesięciu lat fotografowania ludzkiego ciała i ślad tysięcy zdjęć jego pamięci. Przytłacza wszechobecność nagości skomercjalizowanej - choć sztucznie pięknej, lecz prezentującej idealne kształty w dopracowanej do granic estetyce i kolorystyce. Paraliżuje dostępność nagości seksualnej - bowiem wydaje mu się, że już tylko taka działa na zmysły widza i jest w stanie przyciągnąć jego uwagę.
Są jeszcze - na szczęście - fotograficy, którzy w opisanej wyżej sytuacji nie poddali się temu szaleństwu epatowania nagim ciałem kobiety przez bilbordy, ekrany telewizyjne, kalendarze ścienne etc. i obronili swój własny świat szlachetnej fascynacji nagością w wymiarze artystycznym - jako czystą, naturalną formą plastyczną i estetyczną. Należy do nich z pewnością Grzegorz Strojny, co udowadnia swoją wystawą.
Układa ją z prac "z szuflady" - wykonanych kilka, kilkanaście lat temu, aparatem analogowym, wywołanych i powiększonych w typowej fotograficznej ciemni. Są bardzo klasyczne, wręcz tradycyjne - w treści i ujęciu tematu. Dla jednych może nawet okażą się passę - przez swoją statyczność i zauważalne naśladownictwo, dla innych będą przywołaniem wspomnień i pozwolą na chwilę cofnąć czas - dzięki skromności formy i nostalgicznemu urokowi.
Autor świadomie nie odkrywa "nowych lądów". Szuka tylko najlepszego możliwie wyrazu dla rejestracji swojego zauroczenia kobiecością, pięknem nagości, którą najczęściej stara się usytuować w kontekście: bądź dla sprowokowania widza, by poszukał ukrytych znaczeń, bądź tylko dla rozszerzenia wymiaru estetycznego i wzmocnienia kompozycji -poprzez wpisanie bryły ciała w linie i formy występujące w naturze.
Jednym z takich kontekstów są stylowe wnętrza pałacu lub zamku i okna, w których Grzegorz Strojny fotografuje swoje modelki. Dziewczyna siedzi na szerokim parapecie, patrząc z tęsknotą w dal, skłaniając widza do wymyślania opowieści. A jeśli jeszcze na .pierwszym planie pojawi się zbroja rycerska...?
W innym cyklu, który można na własny użytek nazwać "leśnym" autor fotografuje dwie modelki w pozach zmysłowych, wyraźnie wskazujących na wzajemne erotyczne interakcje. Trudno jednak zarzucić tym zdjęciom jakąkolwiek wulgarność. Strojny podpatruje swoje bohaterki z życzliwą męską ciekawością, ale i dystansem, poza który nie chce się posunąć. Czasem piersi, czy pośladki modelki są celem samym w sobie - jak np. na zdjęciu , gdzie biust wypełnia podłużną szparę między deskami starej szopy.
Godny uwagi jest zestaw prac, w których kobiecemu ciału towarzyszy kontekst stricte plastyczny-w postaci dodania faktury kamienia jako oprawy, a więc: kamiennych schodów, rozpadających się murów, skał. Niżej podpisany darzy ten cykl zdjęć szczególnym sentymentem (podobnie jak autor - skoro zdecydował się je wystawić), ponieważ sam będąc zagorzałym "akcistą plenerowym" często zabiera modelki w podobne miejsca.
Grzegorz Strojny jest artystą cichym i skromnym. W tytule jego wystawy również nie znajdziemy górnolotnych ozdobników i symboli. Prezentowane fotografie są pełne nostalgii, wewnętrznego spokoju - z harmonijną kompozycją i miłą oku estetyką czerni-bieli.